Koniec Off Festivalu w Mysłowicach - ogłosiły równo tydzień temu media, ale mieszkańcy jeszcze nie przeszli z tym do porządku dziennego. Co rusz na lokalnych portalach czy forach internetowych wylewają kubły łez, psiączą na władze Mysłowic i rozważają czy jest jeszcze możliwe aby impreza kiedyś wróciła do ich miasta.
Dodając zdjęcie oświadczam, że mam prawo do dysponowania nim, zgadzam się na przetwarzanie danych w celu jego publikacji, oraz na nieodpłatne wykorzystanie zdjęć w serwisie naszemiasto.pl oraz innych serwisach i gazetach Grupy Polskapresse. Proszę o podpisanie autora zdjęcia w sposób podany w formularzu Biorąc jednak pod uwagę warunki, jakie organizatorom festiwalu zagwarantowały Katowice, należałoby wziąć stronę pesymistów. Organizatorzy zawarli bowiem umowę ze stolicą regionu na sześć lat. Od tamtejszych władz miasta otrzymają 2 mln i 200 tys. zł. To najprawdopodobniej więcej niż kiedykolwiek mogliby otrzymać od naszego miasta.
- Takiej kwoty, jaką przekazują na imprezę Katowice, nasze miasto na pewno nie mogłoby sobie pozwolić. Prezydent zaprojektował w budżecie 300 tys. zł na festiwal, ale pomysł na pokrycie tej sumy miał tylko jeden - kredyt. Na to nie mogliśmy sobie pozwolić, bo w mieście brakuje pieniędzy na bieżące wydatki. Mając do wyboru imprezę kulturalną, a wypłaty dla nauczycieli czy remonty osiedli, nie mieliśmy wątpliwości - wyjaśnia radny PiS Edward Lasok, który podkreśla, iż również żałuje wyprowadzki Offu, a decyzja o nieprzyznaniu środków na organizację imprezy została podjęta ze względów ekonomicznych, a nie politycznych - jak sugerują niektórzy.
Innego zdania jest jednak Artur Rojek i skłócony z Radą Miasta prezydent Grzegorz Osyra. Pierwszy w swoim oficjalnym oświadczeniu podkreślił, że "polityczne ambicje, kłótnie i brak wyobraźni były silniejsze niż dbałość o społeczny wymiar organizowanej w Mysłowicach imprezy. Z roku na rok sytuacja się pogarszała, tymczasem Off Festival rósł w siłę, stając się imprezą o międzynarodowym rozgłosie. Konflikt między prezydentem a radnymi w tym roku sięgnął zenitu. Wiadomo, idą wybory, więc walka stała się bezwzględna". Prezydent zaś nie zmarnuje żadnej okazji, by nie wytknąć radnym Offki, których uważa za winnych całej sytuacji. "Spełnia się czarny scenariusz napisany dla Mysłowic przez Bernarda Pastuszkę i kolegów. Jako przewodniczący Rady Miasta zapowiadał, że nie będzie niczego i słowa dotrzymuje" - komentuje wyprowadzkę imprezy na swojej stronie głowa miasta.
- Offa zabiła nienormalna sytuacja w mieście - mówi Michał Mistewicz ze Stowarzyszenia Mieszkańców Mysłowic "Moje Miast", którego członkowie jako akredytowani dziennikarze obywatelscy portalu m-ce24.pl przeprowadzali relacje z kilkudniowej imprezy. Na czas festiwalu uruchomili nawet specjalny serwis dla gości i mieszkańców, a w nim informator podręczny, gdzie są jeszcze wolne noclegi, ile kosztują i na której scenie zagrają dani artyści.
- Poświęciliśmy temu festiwalowi wiele czasu i własnej pracy z myślą, że bierzemy udział w budowaniu dobrej marki dla Mysłowic. Niestety, straciliśmy imprezę, która promowała miasto na cały kraj - mówi Mistewicz.
Swoje żale znaczna część mieszkańców wylewa na łamach internetu. "Żal, wstyd, żenada, to miasto umiera" czy "to miasto to jakaś porażka bez perspektyw zaniedbane powoli gnije" - to tylko niektóre z komentarzy mieszkańców.
Tymczasem poznajemy kolejne szczegóły tegorocznej imprezy. Organizatorzy zdecydowali, że Off będzie się odbywał w Dolinie Trzech Stawów. Są już tam camping i parking, powstanie też pole namiotowe. Impreza będzie miała tyle samo scen co w Mysłowicach.
Polska Dziennik Zachodni Monika Chruścińska, fot. Marzena Bugała